Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wartości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wartości. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 lipca 2017

"Orkiestra krowy Zosi" czyli trochę o odmienności i tolerancji

Człowiek jest zbiorem cech. Możemy być nieśmiali, mili, spontaniczni, pedantyczni, pomysłowi, skryci, empatyczni. Przykładów tyle i ludzi na świecie. Także mały człowiek jest takim zbiorem. I na początku jego drogi przez życie to właśnie my - rodzice - mamy bardzo ważną misję do wykonania. Jest nią wychowanie dobrego człowieka. I ja, i pewnie każdy rodzic chce, by jego dziecko rosło w poczuciu własnej wartości, miało zapewniony spokojny rozwój i otrzymywało jak najwięcej możliwości do odkrywania swoich pasji. Chcemy także, by potrafiło się dzielić, umiało współczuć, pomagać, by było otwarte na świat i ludzi. A także by było tolerancyjne i na wszelkie odmienności spoglądało przez pryzmat szacunku do drugiego człowieka. Ja uważam siebie za osobę tolerancyjną właśnie i tego staram się uczyć Fiołka - nie poprzez wkładanie jej do głowy regułek i definicji, ale służąc własnym przykładem. Bywa, że posiłkuje się przykładami nie tylko z mojego życia, ale i tymi z książek dedykowanych dzieciom. Jednym z tytułów, który stał się zaczątkiem rozmowy o tolerancji był ten wybrany przeze mnie do dzisiejszego wpisu.


Geoffroy de Pennart, Orkiestra krowy Zosi, tłumaczył Michał Radziwiłł, Wydawnictwo Muchomor, Warszawa 2016.

Zosia jest bardzo muzykalną krową. Lubi śpiewać i występować przed rodziną i przyjaciółmi. Kiedy dowiaduje się o konkursie dla orkiestr i zespołów muzycznych postanawia spróbować swoich sił. Wyjeżdża do dużego miasta, żeby poszukać orkiestry dla siebie. Wydawało by się, że nie będzie to trudne dla kogoś, przed kim muzyka nie ma tajemnic. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna.

niedziela, 13 grudnia 2015

Książka niezwykła czyli "Cztery zwykłe miski" Iwony Chmielewskiej

Dziś zatrzymuję się nad czymś więcej niż naszym dniem oraz nad tym, by spędzić go rodzinnie, miło, kreatywnie i spokojnie. Nie myślę tylko o nas. Myślę o tych wszystkich, którzy mają mniej. O tych, którzy dnie spędzają w samotności. O tych, którzy są daleko od rodziny, nie zawsze z wyboru. O tych, którzy nie zasiądą do niedzielnego obiadu z bliskimi, bo naczynia kuchenne zioną pustką. O tych, którym nie jest dane zasypianie w cieple i spokoju pod własnym dachem. W moich, naszych przemyśleniach towarzyszką jest książka Iwony Chmielewskiej.


Iwona Chmielewska, Cztery zwykłe miski, Wydawnictwo FORMAT, 2013.

Książka oszczędna w słowach. Ale te, które są - trafiają w sedno. Oszczędna w słowach, ale niezwykle mądra, dająca do myślenia, zmuszająca do zatrzymania się choć na chwilę i zastanowienia, czy na pewno potrzebujemy więcej niż mamy.