Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czytamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czytamy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 września 2017

Piękny język polski czyli propozycja od Małgorzaty Strzałkowskiej

Nie raz na łamach bloga wspominałam, że odkąd w nasze ręce wpadł pierwszy tytuł od pani Małgorzaty Strzałkowskiej wszyscy przepadliśmy i od tamtej pory jednym tchem wymieniamy ją pośród ulubionych twórców piszących dla dzieci. Mamy taki - wciąż realizowany - plan, by skompletować wszystko, co wyszło spod jej pióra, co oczywiście będzie na tyle uniwersalne pod względem wieku czytelnika, by sięgać po to zarówno teraz, jak i za kilka lat. Taką książką bez dwóch zdań jest ta, którą przedstawię w dzisiejszym wpisie.


Małgorzata Strzałkowska, Dawniej czyli drzewiej, ilustracje Adam Pękalski, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2015

"Słowa, słowa, słowa... Jedne żyją w naszym języku bardzo długo, nawet przez wieki, choć czasem zmieniają znaczenie. Zamiast nich pojawiają się inne, dotąd nieznane. A jeszcze inne znikają, czyli odchodzą do lamusa..."* - tak swoją książkę Małgorzata Strzałkowska zaczyna. Bo jest to książka o słowach, o bogactwie form i znaczeń w naszym języku ojczystym, o tym, jak język polski się zmieniał. Każdy wybrany prze autorkę wyraz opisany jest w sposób prosty i przystępny dla młodszego odbiorcy, a jednocześnie nie są to suche, słownikowe definicje. Treść jest z jednej strony na tyle zwięzła, by nie znudzić, a z drugiej tak zgrabnie i ciekawie przedstawiona, że myślę, iż młody Czytelnik z łatwością zapamięta, jeśli nie wszystkie, to z pewnością niektóre dawne znaczenia polskich słów.

sobota, 9 września 2017

Humor dla dzieci czyli "Zając" Doroty Gellner

Lubimy z Fiołkiem, gdy czasem wspólna lektura przynosi nam chwilę wytchnienia. Owszem, ponad wszystko cenię sobie książki mające wymiar edukacyjny, opisujące wartości, którymi należy się w życiu kierować, w odpowiedni dla dziecka sposób opowiadające o rzeczach trudnych. Lubię, gdy są pięknie napisane i ciekawie zilustrowane. Ale uważam także, że każdemu należy się swego rodzaju odskocznia od poważnych tematów (choć wciąż opisywanych z myślą o dziecięcej percepcji) i odrobina humoru zawartego w lekkiej lekturze. Tą całkiem sporą "odrobinę" znalazłyśmy w książce Doroty Gellner.


Dorota Gellner, Zając, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2010

Zając to zbiór humorystycznych dialogów prowadzonych głównie pomiędzy tytułowym bohaterem a dzieckiem, czasem uczestnikiem zabawnych rozmówek jest narzeczona Zająca, napotkana żaba, a nawet kapusta. W samych dialogach pełno jest nietypowych zwrotów myślowych - trudno się domyślić jak zakończy się rozmowa prowadzona przez zająca. Jest on bowiem zwierzakiem obdarzonych nietuzinkowym sposobem myślenia, lekko oderwanym od rzeczywistości, ale i spostrzegawczym, a już na pewno przezabawnym.



To książka do pośmiania się we wspólnym gronie oraz do wyrobienia sobie własnego poczucia humoru - u nas każdy miał swoją ulubiona historyjkę, czasem niekoniecznie śmiał się do rozpuku z tych, które najbardziej podobały się innym. I to jest fajne.


Myślę, że można ją także wykorzystać do nauki czytania z podziałem na role. In plus znów ilustracje, których autorem jest Piotr Rychel- niebanalne, utrzymane w nieco szalonej konwencji. My jesteśmy na tak :)


Dla zainteresowanych: notka o autorce TU, strona ilustratora >KLIK<

piątek, 25 sierpnia 2017

Nie siedź w domu czyli "O bardzo leniwym kocie" Franziski Biermann

Jako zaangażowani i rozważni rodzice dbamy o nasze Dzieci najlepiej jak potrafimy. Zapewniamy im warunki do wszechstronnego rozwoju, obserwujemy, by jak najlepiej ukierunkować drzemiący w pociechach potencjał, dbamy o to, by zdrowo jadły, odpowiednio długo spały i korzystały z uroków przebywania na świeżym powietrzu. W wszystkim staramy się znaleźć "złoty środek" i bardzo nie chcemy popadać w skrajności. Mimo to wciąż obserwuje się wśród coraz młodszych dzieciaków zapatrzenie w smartfony i całodzienne siedzenie w domu, najczęściej przed komputerem.

Fiołek ma pod tym względem jasno określone granice, może spędzić przed komputerem godzinę, dwa wybrane dni w tygodniu. I jej to wystarcza. Wciąż bardziej woli pojechać z nami na wieś, by założyć hodowlę ślimaków lub wyjść z koleżankami na plac zabaw, by bawić się w pilotów i obsługę lotniska. Nie muszę jej namawiać do wychodzenia z domu. Gdybym jednak musiała, pewnie częściej sięgałabym na przykład po tę książkę:


Franziska Biermann, O bardzo leniwym kocie, Wydawnictwo Alegoria, Warszawa 2010

Bohaterem tego opowiadania jest pewien kocur o imieniu Józef. Już na wstępie dowiadujemy się, że jest on zwierzęciem bardzo zapracowanym, a każdy jego plan dnia wypełniony jest po brzegi. Od godziny 10-ej rano aż do północy Józef skrupulatnie wypełnia kolejne zadania, by pod koniec dnia być zupełnie wykończonym. I nie było by w tym nic nieodpowiedniego, gdyby nie fakt, że Józef robi to wszystko nie schodząc z ukochanej sofy!


środa, 2 sierpnia 2017

"Podróż na jednej nodze" Małgorzaty Strzałkowskiej czyli przygody pewnego ślimaczka

Zdradziłam Wam już, że Fiołek lubi czytać zarówno opowiadania jak i wiersze skierowane do dzieci. Lubi także, a ja razem z nią jeszcze jedną formę tekstu literackiego, jaką jest opowiadanie pisane wierszem. Z jednej strony znajdujemy w nich ciekawe przygody i historie jakie przytrafiają się głównemu bohaterowi, z drugiej możemy cieszyć się melodyjnością i plastycznością języka polskiego zawartą w rymach. jednym z przykładów jest taka oto książka:


Małgorzata Strzałkowska, Podróż na jednej nodze, ilustracje Marcin Bruchnalski, Wydawnictwo Bajka, 2014

Bohaterem tego wierszowanego opowiadania jest ślimaczek Jaś, który otrzymuje pewnego dnia list od swej cioci z zaproszeniem na imieniny. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Jaś mieszka na łące, a ciocia nad samym morzem. Pierwsze co przychodzi ślimaczkowi do głowy to to, że nie może iść na piechotę, bo jak wiadomo potrzebowałby wtedy bardzo dużo czasu (a imieniny już następnego dnia). Drugie to to, jak on "biedny da sobie radę?"*



Jaś jednak wcale nie ma zamiaru się poddawać. Postanawia wyruszyć w podróż nad morze do cioci korzystając z przeróżnych środków transportu. Swoją wycieczkę rozpoczyna na pędzącym niczym wiatr rowerze, później korzysta z uroków podróżowania między innymi traktorem, autobusem, tramwajem, polewaczką czy wozem strażackim. Ale nie tylko i to jest właśnie w przygodzie ślimaczka takie ekscytujące, że co chwilę może cieszyć się jazdą na wciąż nowych środkach lokomocji.

piątek, 28 lipca 2017

Od stycznia do grudnia czyli "12 miesięcy" Marcina Brykczyńskiego

Lubimy czasem z Fiołkiem zrobić przerwę od prozy dla dzieci. Sięgamy wtedy chociażby po TAKIE książki, ale najbardziej lubianą przez nas odskocznią od opowiadań są wiersze. Fiołek ma swoich ulubionych pisarzy - Jana Brzechwę i Wandę Chotomską czyli można rzec - klasykę :) Sięgamy także po współczesnych autorów tworzących dla najmłodszych. Tym razem wybrałyśmy:

strona tytułowa

Marcin Brykczyński, 12 miesięcy, ilustrowała Ewa Poklewska-Koziełło, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2015

Propozycja od Marcina Brykczyńskiego to zbiór melodyjnych i subtelnych wierszy podzielony na... miesiące. Każdemu z nich autor poświęcił jeden utwór na osobnej stronie. Każdy wiersz składa się z czterech czterowersowych strof, wypełnionych po brzegi rymami i każdy w przystępny dla Dziecka sposób przybliża charakterystykę danego miesiąca.

W wierszach znajdziemy opisy towarzyszących poszczególnym miesiącom zjawisk atmosferycznych, zmian zachodzących w przyrodzie i w najbliższym otoczeniu każdego z nas, ale także propozycje spędzania wolnego czasu. Mali Czytelnicy dowiedzą się dzięki nim kiedy na szybach można znaleźć tajemnicze obrazki, a kiedy zaczynają się roztopy; w którym miesiącu wracają do kraju bociany, a w którym mamy najdłuższy dzień; który miesiąc najlepszy jest na wypoczynek nad wodą, a który na rozpoczęcie żniw; kiedy najlepiej zbierać opadłe kasztany, a kiedy grzyby w lesie; jakie miesiące nęcą wszystkimi odcieniami zieleni, a kiedy świat zaczyna się złocić i czerwienić.

wtorek, 18 lipca 2017

"Orkiestra krowy Zosi" czyli trochę o odmienności i tolerancji

Człowiek jest zbiorem cech. Możemy być nieśmiali, mili, spontaniczni, pedantyczni, pomysłowi, skryci, empatyczni. Przykładów tyle i ludzi na świecie. Także mały człowiek jest takim zbiorem. I na początku jego drogi przez życie to właśnie my - rodzice - mamy bardzo ważną misję do wykonania. Jest nią wychowanie dobrego człowieka. I ja, i pewnie każdy rodzic chce, by jego dziecko rosło w poczuciu własnej wartości, miało zapewniony spokojny rozwój i otrzymywało jak najwięcej możliwości do odkrywania swoich pasji. Chcemy także, by potrafiło się dzielić, umiało współczuć, pomagać, by było otwarte na świat i ludzi. A także by było tolerancyjne i na wszelkie odmienności spoglądało przez pryzmat szacunku do drugiego człowieka. Ja uważam siebie za osobę tolerancyjną właśnie i tego staram się uczyć Fiołka - nie poprzez wkładanie jej do głowy regułek i definicji, ale służąc własnym przykładem. Bywa, że posiłkuje się przykładami nie tylko z mojego życia, ale i tymi z książek dedykowanych dzieciom. Jednym z tytułów, który stał się zaczątkiem rozmowy o tolerancji był ten wybrany przeze mnie do dzisiejszego wpisu.


Geoffroy de Pennart, Orkiestra krowy Zosi, tłumaczył Michał Radziwiłł, Wydawnictwo Muchomor, Warszawa 2016.

Zosia jest bardzo muzykalną krową. Lubi śpiewać i występować przed rodziną i przyjaciółmi. Kiedy dowiaduje się o konkursie dla orkiestr i zespołów muzycznych postanawia spróbować swoich sił. Wyjeżdża do dużego miasta, żeby poszukać orkiestry dla siebie. Wydawało by się, że nie będzie to trudne dla kogoś, przed kim muzyka nie ma tajemnic. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna.

czwartek, 13 lipca 2017

Z zegarkiem w ręku czyli "Szczęśliwi czas liczą" Marcina Pałasza

Dzieci uczą się każdego dnia. Powiększają zasób słownictwa, odkrywają nowe umiejętności, podpatrują rodziców lub starsze rodzeństwo, obserwują przyrodę, czytają, słuchają, oglądają, zadają miliony pytań. Pisząc skrótowo - rozwijają swoje cechy indywidualne i społeczne. Każdego dnia i na każdym niemal kroku. Dobrze, gdy taka nauka odbywa się poprzez zabawę, gdy jest poparta przykładami, gdy można przy okazji bezpiecznie z dzieckiem poeksperymentować - wykorzystując skojarzenia, obrazy czy proste konstrukcje, które dziecko może także wykonać samodzielnie. Wtedy wiedza szybciej zadomawia się w małych główkach i na stałe znajduje w nich sobie miejsce.

U nas na "tapecie" nauka posługiwania się zegarkiem na wskazówki. Kiedy tylko mogę, staram się znaleźć dla Fiołka choć jedną książkę, która przybliżałaby ważną dla nas w danym momencie tematykę. W przypadku tego, co związane z czasem i zegarkami pojawiła się u nas taka oto pozycja:


Marcin Pałasz, Szczęśliwi czas liczą! czyli to i owo o czasie i zegarach, ilustracje Artur Nowicki, Wydawnictwo BIS, Warszawa 2015

Bohaterami książki są Tosia i Antek oraz ich rodzice spędzający wakacyjny czas nad morzem. Tosia ma dylemat czy zostać baletnicą czy stewardesą, a Antek nie darowałby sobie, gdyby przegapił obiad. Jak wszystkie dzieci, także te z opowiadania Marcina Pałasza uwielbiają się bawić. Ale pomiędzy kąpielami w morzu a harcami na plaży znajdują także czas - nie bez pomocy rodziców - na trochę nauki. Pożytecznej nauki, bo tej o czasie właśnie i zegarach.

wtorek, 11 lipca 2017

"Jak przekręcać i przeklinać" Michała Rusinka czyli zabawa słowami na wesoło

Na Fiołkowej półce zagościła ostatnio nowa książka - Wierszyki domowe Michała Rusinka (będzie o niej osobny wpis). Fiołek wybrała ją sobie samodzielnie z półki w księgarni Świat Książki. I nie był to bynajmniej wybór przypadkowy. Wcześniej spodobała jej się inna książka tego autora - przyniesiona z biblioteki:

[źródło obrazka]

Michał Rusinek, Jak przekręcać i przeklinać, ilustracje Joanna Rusinek, Znak Emotikon, Kraków 2016.

Jest to zabawny zbiór wierszy, w które autor zgrabnie wplótł bardzo nietypowe przekręty i przekleństwa, jakie padły z ust dzieci. Dziecięce wyobraźnie nie zna bowiem granic i - jak się okazuje - pozwala na wesołą zabawę także słowem (często zupełnie nieświadomą). A ta zabawa z kolei w odpowiednich rękach może stać się doskonałym materiałem na wiersze dla dzieci.


wtorek, 23 maja 2017

"Szczęka Alfreda" czyli wesołe poszukiwania

Znacie wydawnictwo Dwie Siostry? Tym z Was, którzy są na bieżąco z literaturą dziecięcą z pewnością nie trzeba go przedstawiać. Tym, którzy go nie znają polecam ich stronę -> KLIK Ja o wydawnictwie słyszałam nie raz, ale dopiero niedawno udało mi się poznać je "od środka". Stało się to, gdy do Naszego domu z biblioteki przywędrowała Szczęka Alfreda.


Jon i Tucker Nichols, Szczęka Alfreda, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2016.

Już sam tytuł przykuwa uwagę, a kiedy zajrzy się do książki jest jeszcze ciekawiej. Szczęka Alfreda bowiem to wydawnictwo wypełnione ogromną ilością przedmiotów - bardziej lub mniej oczywistych, ale bez wątpienia wywołujących uśmiech - pośród których mały czytelnik ma odnaleźć zaginioną szczękę właśnie. Tekstu w książce niewiele, ale mając przed oczami taką mnogość kształtów i barw nie odczuwa się jego braku.



Tego, że poszukiwania własności Alfreda wciągną Fiołka byłam pewna w chwili, gdy wzięła książkę do ręki (na jej twarzy maluje się wtedy jedyny w swym rodzaju uśmiech). Nie spodziewałam się jednak, że i dla mnie - osoby dorosłej - będzie to taka dobra zabawa. Dlatego właśnie z czystym sumieniem mogę polecić ten tytuł do wspólnego spędzania czasu z książką, niekoniecznie taką do czytania. I one są potrzebne, szczególnie, gdy są tak oryginalne i pomysłowe.


Pozdrawiamy.

czwartek, 29 grudnia 2016

Zaległości czyli co u nas?

Nie lubię słowa "zaległości", ale niestety tym razem dobrze oddaje ono to, jak się ma moje publikowanie na Fiołkowym blogu. Mam ogromne zaległości w recenzowaniu ciekawych i godnych polecenia książek, które wciąż pojawiają się na Fiołkowych półkach. Na szczęście w ich czytaniu zaległości nie mamy, bywają dni, że Fiołek sama czyta jeden tytuł, ja czytam jej drugi, a tata (zwykle średnio zorientowany) sięga po trzeci. Ale ponieważ stosujemy zasadę, że książek i czytania nigdy dość, taki obrót spraw w ogóle nam nie przeszkadza.

Skoro już tych zaległości sobie nadrobiłam, postanowiłam, że końcówkę roku spędzę na usystematyzowaniu tego, co chciałabym pokazać na blogu, stworzeniu planu działania i rozpisaniu pomysłów na najbliższe wpisy. Przede mną także wybór zdjęć do Kolaży czyli Fiołkowego podsumowania roku. W 2017 mam zamiar ruszyć "z kopyta" choćby nie wiem co.

Mam nadzieję, że znajdą się czytelnicy.




Pozdrawiam.

wtorek, 1 listopada 2016

Od A do Z czyli przegląd książek o alfabecie (część trzecia)

Dzisiejszy wpis poświęcę na przedstawienie Wam opisów bibliograficznych jeszcze kilku książek traktujących o alfabecie, na które natknęłam się poszukując ciekawych pozycji dla Fiołka. Myślę, że warto zwrócić na nie uwagę (linki przekierują was do opisów tytułów na stronach wydawnictw, niektóre pozycje nie są w tej chwili dostępne w sprzedaży, ale są przecież jeszcze biblioteki ;)

PROPOZYCJE

Jan Bajtlik, Typogryzmol, Wydawnictwo Dwie Siostry, 2015

Łukasz Dębski, Literozagadki, ilustrowała Anna Kaszuba-Dębska, Wydawnictwo Wilga, 2011

Zbigniew Dmitroca, Literki na cztery fajerki, ilustrowała Krystyna Lipka-Sztarbałło, Świat Książki 2010

Agnieszka Frączek, Berek literek czyli psota od A do Z, ilustrowała Iwona Cała, Agencja Wydawnicza Jerzy Mostowski

Mam oko na litery, ilustracje: Aleksandra i Daniel Mizielińscy, Wydawnictwo Dwie Siostry, 2014

Michał Pruski, Alfabet dla najmłodszych. Podróże od A do Z, GWP Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne 2007

Tadeusz Ross, Przygody literek, ilustracje: Elżbieta Śmietanka-Combik, Wydawnictwo Skrzat

Elżbieta Wasiuczyńska, Mój pierwszy alfabet, Wydawnictwo Egmont, 2011

Przemysław Wechterowicz, Alfabet, ilustracje Marta Ignerska, Wydawnictwo Znak

Dorota Wierzbicka, W Abecadłowie czyli bunt literek, ilustracje Agnieszka Żelewska, Wydawnictwo Literackie 2015

Pozdrawiam.

poniedziałek, 24 października 2016

Od A do Z czyli przegląd książek o alfabecie (część druga)

W poprzednim wpisie przedstawiłam książki o alfabecie, które Fiołek posiada i do których lubi zaglądać. W dzisiejszym znajdziecie krótkie opisy tytułów, które znajdują się na naszej liście książek do kupienia.

LISTA ZAKUPÓW - KSIĄŻKI O ALFABECIE

Alfabet z obrazkami, napisała: Małgorzata Strzałkowska, zilustrowali: Anita Andrzejewska, Andrzej Pilichowski-Ragno, Wydawnictwo Nowa Era

Choć w książce niewiele tekstu to i tak chcemy ją zakupić. po pierwsze dlatego, że sygnowana jest nazwiskiem pani Małgorzaty Strzałkowskiej, którą bardzo sobie cenimy jako autorkę książek dla dzieci, po drugie dlatego, że jest opatrzona niesamowitymi ilustracjami - pobudzającymi wyobraźnię i zachęcającymi nie tylko do nauki alfabetu, ale i do samodzielnej, kreatywnej zabawy.


Ewa Kozyra-Pawlak, Abecadlik. Wierszyki o literkach, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2009

Krótkie, wpadające w ucho, wesołe wierszyki, w każdym ta najważniejsza litera zaznaczona. I znów ilustracje, wykonane przez samą autorkę, w stylu, który bardzo przypadł Fiołkowi do gustu - tworzone z wielobarwnych skrawków materiału (inną książkę tej autorki opisałam TU)


Marta Pokorska, Arcytrudny alfabet, Wydawnictwo Dwie Siostry

Znów tytuł, który moją uwagę przykuł ilustracjami. Ale także zawartością. W książce tej bowiem wyjaśnionych zostało niemało trudnych wyrazów, takich jak abstynent, grawitacja czy megaloman. To zatem tytuł odpowiedni dla dzieci lubiących się uczyć i poszerzać swoją wiedzę oraz zasób słownictwa, ale i dla rodziców, którzy nie zawsze wiedzą, jak wyjaśnić niektóre słowa naszej pięknej mowy ojczystej swoim pociechom.


Wanda Chotomska, Abecadło w rymy wpadło, ilustracje Beata Zdęba, Wydawnictwo Literatura 2013

Książki Wandy Chotomskiej, jak dla mnie, można kupować w ciemno. Ulubionym zbiorem wierszy Fiołka jest Remanent jej autorstwa, stąd właśnie ta pozycja na naszej liście. Bo przecież na naszej półce z książkami o alfabecie nie może zabraknąć tej napisanej przez panią Wandę. Tym bardziej, że jej bohaterami są zwierzęta, a same wierszyki są zabawne i odpowiednie do samodzielnego czytania. I znów świetne, oryginalne ilustracje.


Janosch, Słownik obrazkowy Misia i Tygryska, Instytut Wydawniczy Znak

To już może nie jest książka dla uczennicy, ale kto nie chciałby mieć na półce tytułu, który wyszedł spod ręki Janoscha?


Macie któryś z wymienionych tu tytułów? Polecacie?

poniedziałek, 12 września 2016

Od A do Z czyli przegląd książek o alfabecie (część pierwsza)

Wrzesień to dla nas szczególny czas, bowiem Fiołek rozpoczęła edukację wczesnoszkolną. Stąd temat dzisiejszego wpisu. Książki o alfabecie pojawiały się u nas już wcześniej, dostosowane do wieku, ale teraz stały się wyjątkowo nieocenioną pomocą w utrwalaniu poznanych wcześniej liter oraz powtarzaniu i zapamiętywaniu wyrazów. Wpis postanowiłam podzielić na trzy części: 1. książki, które posiadamy, 2. książki, które zamierzamy sukcesywnie nabywać oraz 3. pozostałe tytuły, na które udało mi się natrafić, a które być może kogoś z Was zainteresują. Dziś część pierwsza:

POSIADAMY I POLECAMY

Katarzyna Marciniak, Alfabet wśród zwierząt, ilustracje Agnieszka Filipowska, Wilga, Grupa Wydawnicza Foskal, Warszawa

Zwierzęta to niezmiennie jedni z ulubionych bohaterów książek dla Fiołka. Dlatego propozycja od Katarzyny Marciniak to w naszym przypadku strzał w dziesiątkę. Ale nie tylko dlatego. Wiersze jej autorstwa przypadły nam do gustu także ze względu na zawarty w nich humor, ciekawe operowanie słowem oraz ukazanie bohaterów poszczególnych wierszy w bardzo współczesny sposób, w świecie, w którym przecież i naszym dzieciom przyjdzie dorastać. Przeczytamy bowiem w nich o zakochanych w sobie cietrzewiu i cyrance, którym nieobcy jest Facebook, o kotach, które nauczyły się korzystać z Internetu, o mułach ze zmywarką i wronach, które poznały uroki i cienie korzystania z telefonu komórkowego. A także o grającym na dudach dudku, wyśpiewującym arie jeżu, łakomym łosiu i rekinach chodzących do dentysty. W wierszach znajdziemy także przynajmniej kilka trudniejszych wyrazów (tombak, madrygał, ortodonta) czy wplecione przysłowia, które mogą stać się doskonałym przyczynkiem do poszerzania wiedzy i zasobu słownictwa młodych czytelników. W książce nie pominięto liter polskiego alfabetu i choć nie rozpoczynają się od nich nazwy zwierząt, to autorka ułożyła dla nich krótkie, rymowane zdania. Dodatkowym atutem tytułu są ilustracje Agnieszki Filipowskiej - barwne, wesołe i korespondujące z czytanym tekstem.



środa, 30 marca 2016

Wiersze podano czyli "Restauracja" Dariusza Szmidta

Lubimy wiersze Wandy Chotomskiej, Marii Konopnickiej, Jana Brzechwy czy Juliana Tuwima. Lubimy także wynajdować nazwiska dotąd nam nieznane, bo to zawsze podwójny dreszczyk odkrywania. Tak było z Ewą Kozyrą-Pawlak, tak jest z Dariuszem Szmidtem. Żadne z nich nas nie zawiodło.


Dariusz Szmidt, Restauracja. Wiersze dla dzieci, ilustracje Damian Pranga, Wydawca: IPL Dariusz Szmidt, Kwidzyn 2007

Co znajdziemy w tym zbiorze o jakże smakowitym tytule? Wiele dłuższych i krótszych wierszy, zabawnych, przewrotnych, czasem zakończonych niespodziewaną puentą. Dowiemy się między innymi po co żaba poszła do krawca, przeczytamy o tym, jak pewna stopa wybrzydzała w sklepie odzieżowym, sprawdzimy o co kłóciły się polskie rzeki (wiersz "Królowa rzek" to przy okazji ciekawa lekcja geografii), przekonamy się kto był winien afery w restauracji na środku łąki oraz dowiemy się czy bycie "bogatką" gwarantuje bogactwo.

piątek, 19 lutego 2016

Jak mama poznała tatę czyli "Przepis na miłość" Kathariny Grossmann-Hensel

Miłość to uczucie niezwykłe. Może się pojawić nagle i przewrócić świat do góry nogami, może dojrzewać u dwojga ludzi latami, zanim stwierdzą, że żyć bez siebie nie mogą. Miłość to uczucie, które może połączyć zarówno osoby bardzo do siebie podobne pod względem zainteresowań czy charakterów, ale i takie, które są swymi całkowitymi przeciwieństwami. Miłość to także uczucie, które nie jest dane raz na zawsze i trzeba je pielęgnować i podsycać, by nigdy nie zgasło. Szczególnie, gdy owocem miłości staje się dziecko.

W książce, którą Wam dziś zaprezentuję to właśnie dziecko opowiada o wielkim uczuciu, jakie połączyło jego rodziców.


Katharina Grossmann-Hensel. Przepis na miłość, Wydawnictwo "Nasza Księgarnia", Warszawa 2006.

Bohaterami opowiadania jest dwoje młodych ludzi. Ona (przyszła mama) - lubi wszystko, co kolorowe i jest nieco roztargniona. On (przyszły tata) - lubi wszystko, co niekolorowe i ma ponumerowaną każdą półkę. oni wkrótce stają się dorośli, zaczynają pracę. Ona sprzedaje kolorowe ubrania własnoręcznie uszyte, on pracuje w markecie, gdzie są tylko produkty czarno-białe. Ona nie znosi zimy i o tej właśnie porze roku czeka na powrót kolorów, on nie znosi lata, bo jest zbyt kolorowe. Każde z nich marzy o miłości. Ona chce mieć męża, z którym można tańczyć do białego rana i robić wspólny bałagan, on marzy o żonie, z którą mógłby przesiadywać w ciemnym mieszkaniu i grać w szachy. Jak widzicie, są oni całkowicie różni, ale jak to czasem na świecie bywa, połączy ich przypadkowe zderzenie na rogu, po którym udadzą się na wspólną kawę. Co będzie dalej? Zachęcam do sięgnięcia po książkę, bo dalej jest już tylko ciekawiej, romantyczniej i piękniej. I okazuje się, że kolorowa mama i czarno-biały tata nie mogą bez siebie żyć.


niedziela, 24 stycznia 2016

O wróbelku, kotku i kozie czyli wiersze Pawła Mazura

U nas zima w pełni. Udało się ulepić bałwana i pospacerować p zimowym lesie, choć Fiołek ów spacer spędziła właściwie cały na sankach :) Za oknem piękne, śnieżne krajobrazy a na balkonowym parapecie coraz częściej pojawiają się ptasi goście. Wczoraj wystawiliśmy pojemnik (bo prawdziwego karmnika niestety jeszcze nie mamy) z różnościami pośród których, miejmy nadzieję, i sikorka i wróbelek znajdą coś dla siebie. A skoro już przy wróbelku jesteśmy... Dawno temu bohaterem swej książki uczyniła go Hanna Łochocka (poczytacie o tym u nas TU). Niedawno wpadła nam w bibliotece w ręce inna książka z wróbelkiem w tytule.

źródło obrazka
Paweł Mazur, Czy wróbelek doleci do Afryki? i inne wierszyki, ilustracje: Magdalena Pagińska, Wydawnictwo Pestka, Gdynia 2012.

Książeczka jest raczej krótka, zawiera bowiem tylko trzy wierszyki, napisane za to z lekkością i pomysłowością, zarówno pod względem treści (nawiązują w niej do znanych nam krótkich form wierszowanych lub przysłów) jak i formy. W pierwszym poznajemy pewnego wróbelka, któremu zbrzydła zima w Polsce, zasięgnął więc języka u słowika i postanowił odwiedzić Afrykę. W drugim poznajemy kotkę i jej synka Psotka, który ulubił sobie motek wełny, ale bał się wejść na płotek. W końcu jednak wydarzyło się coś, co go do płotka przekonało. Co? - sprawdźcie sami. Trzeci opowiada o kozie, która marzła jesienną nocą u woza. Czy ten wóz był jednak takim, jakim go sobie zawsze wyobrażamy, przekonacie się czytając o niej wierszyk.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

"Kołysanki dla Zuzanki" czyli zasypiamy z Wandą Chotomską

To, że cenimy i lubimy Wandę Chotomską wiadomo nie od dziś. Spod pióra tej niezwykle zdolnej i ciepłej pisarki wyszło tak wiele dzieł skierowanych do dzieci, że trudno by było je wszystkie opisać w jednym poście. Dlatego pozwólcie, że będziemy robić to po troszku - żeby wyciągnąć z pisarstwa pani Wandy jak najwięcej, bo czytanie jej wierszy i opowiadań to naprawdę sama przyjemność.

Dziś coś na sen, czyli


Wanda Chotomska, Kołysanki dla Zuzanki, ilustrowała Iwona Cała, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2005.

Jest to zbiór wierszy w sam raz na wieczór, kiedy to wielkimi krokami zbliża się pora zasypiania. Wiersze są ciepłe jak mleko przed snem, płyną spokojnie i cicho, w ich rytmie łagodnie zamykają się dziecięce powieki. Rozpościerają przed małym słuchaczem niezwykłe obrazy i krainy, stając się tym samym cudownym początkiem dla dziecięcych snów.

niedziela, 13 grudnia 2015

Książka niezwykła czyli "Cztery zwykłe miski" Iwony Chmielewskiej

Dziś zatrzymuję się nad czymś więcej niż naszym dniem oraz nad tym, by spędzić go rodzinnie, miło, kreatywnie i spokojnie. Nie myślę tylko o nas. Myślę o tych wszystkich, którzy mają mniej. O tych, którzy dnie spędzają w samotności. O tych, którzy są daleko od rodziny, nie zawsze z wyboru. O tych, którzy nie zasiądą do niedzielnego obiadu z bliskimi, bo naczynia kuchenne zioną pustką. O tych, którym nie jest dane zasypianie w cieple i spokoju pod własnym dachem. W moich, naszych przemyśleniach towarzyszką jest książka Iwony Chmielewskiej.


Iwona Chmielewska, Cztery zwykłe miski, Wydawnictwo FORMAT, 2013.

Książka oszczędna w słowach. Ale te, które są - trafiają w sedno. Oszczędna w słowach, ale niezwykle mądra, dająca do myślenia, zmuszająca do zatrzymania się choć na chwilę i zastanowienia, czy na pewno potrzebujemy więcej niż mamy.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

"Od Sasa do lasa" czyli zagadki Ewy Kozyry-Pawlak

Lubimy książki, które służą nie tylko do czytania. Takie, dzięki którym dziecko nabywa wiedzy praktycznej oraz takie, dzięki którym można nieco wysilić szare komórki. Użyć wyobraźni jednocześnie ją ćwicząc. Do tych drugich zaliczyć można z pewnością książki z zagadkami. Dziś przedstawie jedną z nich.


Ewa Kozyra-Pawlak, Od Sasa do lasa. Zagadki nie tylko o zwierzętach, z ilustracjami autorki, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2011.

wtorek, 23 czerwca 2015

Litery są wszędzie czyli jak poznałyśmy "Niesforny alfabet" Grzegorza Kasdepke

Litery otaczają nas zawsze i wszędzie. To z nich zbudowane są wyrazy, dalej zdania i całe opowiadania. Każdy z nas ma słowa ulubione i najpiękniejsze: Mama, Tata, imiona dzieci, Miłość, Przyjaźń, Rodzina... Czyż nie są to piękne ciągi liter, których układ wywołuje w nas pozytywne emocje, choć pozornie to przecież "tylko" litery?

Zanim jednak dziecko będzie się z łatwością poruszało po świcie słów trzeba mu poznać alfabet. Dobrze jest uczyć go nie tylko poprzez siedzenie z dzieckiem nad elementarzem. Z Fiołkiem utrwalamy zdobytą już wiedzę o literkach przy każdej nadarzającej się okazji - podczas gry w piłkę, zabawy w szkołę z pluszakami, spaceru po mieście. Nie omijamy jednak książek im poświęconych. Wręcz przeciwnie - tytuły zawierające w sobie słowo "alfabet" jakoś tak mocniej na nas oddziałują, kiedy przechadzamy się pomiędzy półkami w księgarni czy bibliotece :)

Nie inaczej było z omawianą w dzisiejszym wpisie książką.


Grzegorz Kasdepke, Niesforny alfabet, ilustracje Iwona Cała, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2009.