Nie raz na łamach bloga wspominałam, że odkąd w nasze ręce wpadł pierwszy tytuł od pani Małgorzaty Strzałkowskiej wszyscy przepadliśmy i od tamtej pory jednym tchem wymieniamy ją pośród ulubionych twórców piszących dla dzieci. Mamy taki - wciąż realizowany - plan, by skompletować wszystko, co wyszło spod jej pióra, co oczywiście będzie na tyle uniwersalne pod względem wieku czytelnika, by sięgać po to zarówno teraz, jak i za kilka lat. Taką książką bez dwóch zdań jest ta, którą przedstawię w dzisiejszym wpisie.
Małgorzata Strzałkowska, Dawniej czyli drzewiej, ilustracje Adam Pękalski, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2015
"Słowa, słowa, słowa... Jedne żyją w naszym języku bardzo długo, nawet przez wieki, choć czasem zmieniają znaczenie. Zamiast nich pojawiają się inne, dotąd nieznane. A jeszcze inne znikają, czyli odchodzą do lamusa..."* - tak swoją książkę Małgorzata Strzałkowska zaczyna. Bo jest to książka o słowach, o bogactwie form i znaczeń w naszym języku ojczystym, o tym, jak język polski się zmieniał. Każdy wybrany prze autorkę wyraz opisany jest w sposób prosty i przystępny dla młodszego odbiorcy, a jednocześnie nie są to suche, słownikowe definicje. Treść jest z jednej strony na tyle zwięzła, by nie znudzić, a z drugiej tak zgrabnie i ciekawie przedstawiona, że myślę, iż młody Czytelnik z łatwością zapamięta, jeśli nie wszystkie, to z pewnością niektóre dawne znaczenia polskich słów.












