Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nauka przez Zabawę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nauka przez Zabawę. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 września 2017

Piękny język polski czyli propozycja od Małgorzaty Strzałkowskiej

Nie raz na łamach bloga wspominałam, że odkąd w nasze ręce wpadł pierwszy tytuł od pani Małgorzaty Strzałkowskiej wszyscy przepadliśmy i od tamtej pory jednym tchem wymieniamy ją pośród ulubionych twórców piszących dla dzieci. Mamy taki - wciąż realizowany - plan, by skompletować wszystko, co wyszło spod jej pióra, co oczywiście będzie na tyle uniwersalne pod względem wieku czytelnika, by sięgać po to zarówno teraz, jak i za kilka lat. Taką książką bez dwóch zdań jest ta, którą przedstawię w dzisiejszym wpisie.


Małgorzata Strzałkowska, Dawniej czyli drzewiej, ilustracje Adam Pękalski, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2015

"Słowa, słowa, słowa... Jedne żyją w naszym języku bardzo długo, nawet przez wieki, choć czasem zmieniają znaczenie. Zamiast nich pojawiają się inne, dotąd nieznane. A jeszcze inne znikają, czyli odchodzą do lamusa..."* - tak swoją książkę Małgorzata Strzałkowska zaczyna. Bo jest to książka o słowach, o bogactwie form i znaczeń w naszym języku ojczystym, o tym, jak język polski się zmieniał. Każdy wybrany prze autorkę wyraz opisany jest w sposób prosty i przystępny dla młodszego odbiorcy, a jednocześnie nie są to suche, słownikowe definicje. Treść jest z jednej strony na tyle zwięzła, by nie znudzić, a z drugiej tak zgrabnie i ciekawie przedstawiona, że myślę, iż młody Czytelnik z łatwością zapamięta, jeśli nie wszystkie, to z pewnością niektóre dawne znaczenia polskich słów.

piątek, 28 lipca 2017

Od stycznia do grudnia czyli "12 miesięcy" Marcina Brykczyńskiego

Lubimy czasem z Fiołkiem zrobić przerwę od prozy dla dzieci. Sięgamy wtedy chociażby po TAKIE książki, ale najbardziej lubianą przez nas odskocznią od opowiadań są wiersze. Fiołek ma swoich ulubionych pisarzy - Jana Brzechwę i Wandę Chotomską czyli można rzec - klasykę :) Sięgamy także po współczesnych autorów tworzących dla najmłodszych. Tym razem wybrałyśmy:

strona tytułowa

Marcin Brykczyński, 12 miesięcy, ilustrowała Ewa Poklewska-Koziełło, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2015

Propozycja od Marcina Brykczyńskiego to zbiór melodyjnych i subtelnych wierszy podzielony na... miesiące. Każdemu z nich autor poświęcił jeden utwór na osobnej stronie. Każdy wiersz składa się z czterech czterowersowych strof, wypełnionych po brzegi rymami i każdy w przystępny dla Dziecka sposób przybliża charakterystykę danego miesiąca.

W wierszach znajdziemy opisy towarzyszących poszczególnym miesiącom zjawisk atmosferycznych, zmian zachodzących w przyrodzie i w najbliższym otoczeniu każdego z nas, ale także propozycje spędzania wolnego czasu. Mali Czytelnicy dowiedzą się dzięki nim kiedy na szybach można znaleźć tajemnicze obrazki, a kiedy zaczynają się roztopy; w którym miesiącu wracają do kraju bociany, a w którym mamy najdłuższy dzień; który miesiąc najlepszy jest na wypoczynek nad wodą, a który na rozpoczęcie żniw; kiedy najlepiej zbierać opadłe kasztany, a kiedy grzyby w lesie; jakie miesiące nęcą wszystkimi odcieniami zieleni, a kiedy świat zaczyna się złocić i czerwienić.

wtorek, 18 lipca 2017

"Orkiestra krowy Zosi" czyli trochę o odmienności i tolerancji

Człowiek jest zbiorem cech. Możemy być nieśmiali, mili, spontaniczni, pedantyczni, pomysłowi, skryci, empatyczni. Przykładów tyle i ludzi na świecie. Także mały człowiek jest takim zbiorem. I na początku jego drogi przez życie to właśnie my - rodzice - mamy bardzo ważną misję do wykonania. Jest nią wychowanie dobrego człowieka. I ja, i pewnie każdy rodzic chce, by jego dziecko rosło w poczuciu własnej wartości, miało zapewniony spokojny rozwój i otrzymywało jak najwięcej możliwości do odkrywania swoich pasji. Chcemy także, by potrafiło się dzielić, umiało współczuć, pomagać, by było otwarte na świat i ludzi. A także by było tolerancyjne i na wszelkie odmienności spoglądało przez pryzmat szacunku do drugiego człowieka. Ja uważam siebie za osobę tolerancyjną właśnie i tego staram się uczyć Fiołka - nie poprzez wkładanie jej do głowy regułek i definicji, ale służąc własnym przykładem. Bywa, że posiłkuje się przykładami nie tylko z mojego życia, ale i tymi z książek dedykowanych dzieciom. Jednym z tytułów, który stał się zaczątkiem rozmowy o tolerancji był ten wybrany przeze mnie do dzisiejszego wpisu.


Geoffroy de Pennart, Orkiestra krowy Zosi, tłumaczył Michał Radziwiłł, Wydawnictwo Muchomor, Warszawa 2016.

Zosia jest bardzo muzykalną krową. Lubi śpiewać i występować przed rodziną i przyjaciółmi. Kiedy dowiaduje się o konkursie dla orkiestr i zespołów muzycznych postanawia spróbować swoich sił. Wyjeżdża do dużego miasta, żeby poszukać orkiestry dla siebie. Wydawało by się, że nie będzie to trudne dla kogoś, przed kim muzyka nie ma tajemnic. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna.

czwartek, 13 lipca 2017

Z zegarkiem w ręku czyli "Szczęśliwi czas liczą" Marcina Pałasza

Dzieci uczą się każdego dnia. Powiększają zasób słownictwa, odkrywają nowe umiejętności, podpatrują rodziców lub starsze rodzeństwo, obserwują przyrodę, czytają, słuchają, oglądają, zadają miliony pytań. Pisząc skrótowo - rozwijają swoje cechy indywidualne i społeczne. Każdego dnia i na każdym niemal kroku. Dobrze, gdy taka nauka odbywa się poprzez zabawę, gdy jest poparta przykładami, gdy można przy okazji bezpiecznie z dzieckiem poeksperymentować - wykorzystując skojarzenia, obrazy czy proste konstrukcje, które dziecko może także wykonać samodzielnie. Wtedy wiedza szybciej zadomawia się w małych główkach i na stałe znajduje w nich sobie miejsce.

U nas na "tapecie" nauka posługiwania się zegarkiem na wskazówki. Kiedy tylko mogę, staram się znaleźć dla Fiołka choć jedną książkę, która przybliżałaby ważną dla nas w danym momencie tematykę. W przypadku tego, co związane z czasem i zegarkami pojawiła się u nas taka oto pozycja:


Marcin Pałasz, Szczęśliwi czas liczą! czyli to i owo o czasie i zegarach, ilustracje Artur Nowicki, Wydawnictwo BIS, Warszawa 2015

Bohaterami książki są Tosia i Antek oraz ich rodzice spędzający wakacyjny czas nad morzem. Tosia ma dylemat czy zostać baletnicą czy stewardesą, a Antek nie darowałby sobie, gdyby przegapił obiad. Jak wszystkie dzieci, także te z opowiadania Marcina Pałasza uwielbiają się bawić. Ale pomiędzy kąpielami w morzu a harcami na plaży znajdują także czas - nie bez pomocy rodziców - na trochę nauki. Pożytecznej nauki, bo tej o czasie właśnie i zegarach.

poniedziałek, 24 października 2016

Od A do Z czyli przegląd książek o alfabecie (część druga)

W poprzednim wpisie przedstawiłam książki o alfabecie, które Fiołek posiada i do których lubi zaglądać. W dzisiejszym znajdziecie krótkie opisy tytułów, które znajdują się na naszej liście książek do kupienia.

LISTA ZAKUPÓW - KSIĄŻKI O ALFABECIE

Alfabet z obrazkami, napisała: Małgorzata Strzałkowska, zilustrowali: Anita Andrzejewska, Andrzej Pilichowski-Ragno, Wydawnictwo Nowa Era

Choć w książce niewiele tekstu to i tak chcemy ją zakupić. po pierwsze dlatego, że sygnowana jest nazwiskiem pani Małgorzaty Strzałkowskiej, którą bardzo sobie cenimy jako autorkę książek dla dzieci, po drugie dlatego, że jest opatrzona niesamowitymi ilustracjami - pobudzającymi wyobraźnię i zachęcającymi nie tylko do nauki alfabetu, ale i do samodzielnej, kreatywnej zabawy.


Ewa Kozyra-Pawlak, Abecadlik. Wierszyki o literkach, Wydawnictwo Literatura, Łódź 2009

Krótkie, wpadające w ucho, wesołe wierszyki, w każdym ta najważniejsza litera zaznaczona. I znów ilustracje, wykonane przez samą autorkę, w stylu, który bardzo przypadł Fiołkowi do gustu - tworzone z wielobarwnych skrawków materiału (inną książkę tej autorki opisałam TU)


Marta Pokorska, Arcytrudny alfabet, Wydawnictwo Dwie Siostry

Znów tytuł, który moją uwagę przykuł ilustracjami. Ale także zawartością. W książce tej bowiem wyjaśnionych zostało niemało trudnych wyrazów, takich jak abstynent, grawitacja czy megaloman. To zatem tytuł odpowiedni dla dzieci lubiących się uczyć i poszerzać swoją wiedzę oraz zasób słownictwa, ale i dla rodziców, którzy nie zawsze wiedzą, jak wyjaśnić niektóre słowa naszej pięknej mowy ojczystej swoim pociechom.


Wanda Chotomska, Abecadło w rymy wpadło, ilustracje Beata Zdęba, Wydawnictwo Literatura 2013

Książki Wandy Chotomskiej, jak dla mnie, można kupować w ciemno. Ulubionym zbiorem wierszy Fiołka jest Remanent jej autorstwa, stąd właśnie ta pozycja na naszej liście. Bo przecież na naszej półce z książkami o alfabecie nie może zabraknąć tej napisanej przez panią Wandę. Tym bardziej, że jej bohaterami są zwierzęta, a same wierszyki są zabawne i odpowiednie do samodzielnego czytania. I znów świetne, oryginalne ilustracje.


Janosch, Słownik obrazkowy Misia i Tygryska, Instytut Wydawniczy Znak

To już może nie jest książka dla uczennicy, ale kto nie chciałby mieć na półce tytułu, który wyszedł spod ręki Janoscha?


Macie któryś z wymienionych tu tytułów? Polecacie?

czwartek, 3 marca 2016

Jeszcze kilka słów o kreskówkach czyli o tym, jakie bajki ogląda Fiołek cz.2

Nie przewidywałam kolejnego wpisu o kreskówkach, ale w tak zwanym międzyczasie odkryłyśmy kilka nowych - i według mnie ciekawych - tytułów. Stąd kontynuacja poprzedniego wpisu o bajkach, który możecie znaleźć TU

Do dzieła zatem - oto kolejna porcja bajek, jakie ogląda Fiołek :)

źródło

środa, 11 listopada 2015

Mapa Polski czyli o puzzlach raz jeszcze

W poprzednim wpisie pokazałam Wam dwustronną mapę Europy w formie układanki. Opisałam także pozytywny wpływ, jaki ma na rozwój dziecka puzzli układanie. Dziś przyszła kolej na Mapę Polski firmy Trefl, która ma oryginalną formę.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Świat puzzli czyli układamy na zdrowie (Dwustronna mapa edukacyjna Trefl)

Kiedy mówimy puzzle zwykle pierwszą myślą z nimi związaną, jaka przychodzi nam do głowy jest zabawa. I faktycznie - układanie puzzli przynosi wiele frajdy, szczególnie, gdy zasiada do nich cała rodzina. Ale czy poza zabawą układanie tych wielokształtnych elementów ma jakiś wpływ na rozwój naszego dziecka? Ma i to niemały.

Po pierwsze - uczy koncentracji (a przy okazji cierpliwości) i wspomaga pamięć, a co za tym idzie - uczy myślenia logicznego i przestrzennego. W przyszłości zaś owe elementy będą mieć wpływ na matematyczno-techniczne zdolności naszych pociech.
Po drugie - pobudza kreatywność oraz wpływa na myślenie przyczynowo-skutkowe. Dzieci uczą się dzięki układaniu puzzli podejmowania samodzielnych decyzji oraz, jeśli trzeba, naprawiania błędów.
Po trzecie - taka zabawa ćwiczy małą motorykę, a konkretnie dokładność ruchów i chwytność palców. *

U nas pierwsze puzzle pojawiły się kiedy Fiołek miała niecałe trzy lata. Wtedy wybieraliśmy takie z dużymi elementami, których było stosunkowo niewiele i na których łatwo można było odnaleźć charakterystyczne elementy. Z czasem wielkość pojedynczych części ulegała zmniejszenie, a zwiększała się ich ilość. Teraz wspólnie układamy puzzle złożone z ponad 200 kawałków i choć zwykle odbywa się to z przerwami, takie puzzle nie stwarzają Fiołkowi większych trudności. A jakie puzzle wybieramy? Na większości są postacie znane z bajek: Kubuś Puchatek, Kopciuszek czy Dalmatyńczyki. Zresztą, dzieciom zwykle dedykowane są właśnie takie układanki bajkowe. Muszę jednak przyznać, że dużo większą furorę robią teraz u nas puzzle geograficzne, a już prawdziwym hitem okazały się dwustronne puzzle Mapa Europy firmy Trefl.

wtorek, 20 października 2015

"Żabawny blok rysunkowy" czyli pomysł na spędzanie czasu w deszczowe dni

Przyszła jesień mokra, wietrzna, zakatarzona. Ukazuje nam się od strony, za którą zdecydowanie nie przepadamy. Ale i z takimi dniami zrobić coś trzeba. Dwustronne puzzle-mapa Europy (o których jeszcze napiszę) zostały już ułożone po raz nie-wiadomo-który, wszystkie książki z biblioteki przeczytane, a pośród klocków Lego zostały tylko nie nadające się już wykorzystać elementy - z pozostałych powstało chyba z piętnaście najróżniejszych pojazdów. W takim momencie z pomocą przyszedł nam


Żabawny blok rysunkowy do smarowania, gryzmolenia i łamania głowy, ilustracje i ciekawostki Katarzyna Bajerowicz, Wydawnictwo "Nasza Księgarnia", Warszawa 2015.

Nad jego zakupem nie zastanawiałam się długo, bo poprzedni blok - o TEN - bardzo przypadł do gustu Fiołkowi. Żabawny także dał radę, jako że pełen jest ciekawych i pobudzających wyobraźnię zadań skierowanych do małych artystów. Pośród nich znaleźć można instrukcje jak narysować kijankę czy żabę, zadania z łączeniem kropek lub odnajdywaniem identycznych przedstawicieli żabiego rodu, wędrowanie po labiryntach, ćwiczenie małej motoryki polegające na rysowaniu po śladach żabich czy rybich "szlaczków", memory do samodzielnego pokolorowania oraz zadania, w których dziecko zmieni się w kreatywnego projektanta.





Dziecko pozna także cykl życia żaby od jajeczka do dorosłego osobnika oraz dowie się wielu interesujących rzeczy o tych płazach. Po rozwiązaniu wszystkich zadań nasza pociecha z pewnością stanie się żaboznawcą (i to z medalem - do wycięcia z okładki).

O czym marzą żaby?

Alternatywna żabia dieta :)



Jak najbardziej polecamy!

poniedziałek, 9 marca 2015

Kreskówka kreskówce nierówna czyli o tym, jakie bajki ogląda Fiołek

Nie należę do grona rodziców demonizujących telewizję. Fiołek spędza czas przed telewizorem, ale... Właśnie. Ale mam nad tym kontrolę. Mając możliwość zaprogramowania konkretnych programów korzystam z tej opcji i rano wybieram dla Fiołka kilka bajek, które obejrzy w ciągu dnia. Jeśli miałabym podliczyć ile tego czasu moje Dziecko spędza przed szklanym ekranem, wyszło by coś około dwóch godzin, nie ciągiem, rzecz jasna. Jest to według mnie dobre rozwiązanie z kilku powodów. Fiołek nie przychodzi do mnie z oczami kota ze Shreka i nie prosi o włączenie czegoś w telewizji, ja mam w trakcie jej telewizyjnego czasu moment, by zrobić coś dla siebie lub w domu. Mam - wspomniany już - wpływ na to ile i co ogląda. Bo jeśli Rodzic wybierze mądrze oraz poświęci trochę czasu na obserwację własnego Dziecka - oglądanie kreskówek stanie się dla Malucha nie tylko przyjemnością, ale i możliwością nauki. I tu dochodzimy do sedna wpisu, czyli listy bajek, na jakie Fiołkowi pozwalam, a które ona jednocześnie bardzo lubi.

Obecnie są to:

źródło

Bali to przygody rezolutnego i uśmiechniętego przedszkolaka. W każdym odcinku spotykają go niezwykłe przygody w zwyczajnym - zdawało by się - świecie. Żadne z jego pytań nie pozostaje bez odpowiedzi, a każdy kolejny dzień jest okazją, by ćwiczyć wyobraźnię, dzięki której Bali, ale i każde dziecko, może przenieść się w jemu tylko znany, niesamowity świat. Bajka zdecydowanie pobudza ciekawość.

wtorek, 3 marca 2015

"Czapka nie Witka" czyli rzecz o homonimach według Urszuli Kozłowskiej

Na słownikową definicję czym są homonimy (czyli wyrazy o takim samym brzmieniu i zapisie, ale odmiennym znaczeniu) jeszcze dla Fiołka za wcześnie. Jednak w myśl przysłowia czym skorupka za młodu... nie unikamy nauki przez zabawę. Wierzę, że to, z czym Dziecię me zetknie się teraz, to, że nie unikamy odpowiedzi na zadawane przez nią pytania (choć czasem znalezienie odpowiednio prostej do łatwych nie należy) kiedyś zaprocentuje. Stąd dzisiejszy wpis, w którym przybliżę Wam następującą pozycję:


Urszula Kozłowska, Czapka nie Witka czyli odlotowe zabawy słowem, ilustracje: Dariusz Wanat, Wydawnictwo Dreams, Rzeszów 2012

środa, 10 grudnia 2014

"Zabawa w dodawanie" czyli o cyferkach słów kilka

Mnie, jako polonistce, bliżej do alfabetu i wszystkiego, co wokół niego się dzieje. Chcąc nie chcąc to zamiłowanie przeszło także na Fiołka. Ale, żeby nie było, że z matematyką jesteśmy na bakier - cyferki także poznajemy. A właściwie poznałyśmy, bo Fiołek zapamiętale liczy do trzydziestu, a jak się nie raz zapędzi, to i dalej pociągnie :) Opanowała także wstępnie podstawy dodawania, podczas którego posiłkujemy się niezastąpioną pomocą naukową, jaką są własne palce. Sama czasem zachodzę w głowę jak to się stało, że ona już tyle potrafi. Ma chęci do poznawania wciąż nowych rzeczy i dość łatwo jej to przychodzi. Po cichu jednak liczę, że mam w tym także swój wkład w postaci poświęconego czasu i wcielonej w życie zasady, że nie ignorujemy żadnych pytań. Choćby nam się wydawało, że to jeszcze nie pora dla naszego Dziecka na zdobywanie danej wiedzy.

Ale wracając do tematu wpisu. Mamy książki o alfabecie i Fiołek bardzo lubi po nie sięgać. Pomyślałam jednak, że warto poszukać także takich traktujących o cyferkach. I tym sposobem w naszych rękach wylądował swego czasu (wypożyczony z biblioteki) następujący tytuł:

[źródło obrazka]

Zabawa w dodawanie, ilustracje Gill Guile, adaptacja i opracowanie tekstu Andrzej Gordziejewski, Wydawnictwo Elżbieta Jarmołkiewicz, Zielona Góra 2003.

Głównym bohaterem w książce jest pies pasterski Bryś. On jest jeden, a owieczek, których pilnuje jest dziesięć. Opowieść Brysia rozpoczyna się, gdy pewnego razu owieczki gdzieś mu się zapodziały, a gospodarz nakazał je jak najszybciej znaleźć. Mały czytelnik, pomagając owczarkowi w poszukiwaniach, zapoznaje się przy okazji z kolejnymi zwierzętami na farmie i z cyferkami właśnie.

środa, 12 listopada 2014

Muzyka łagodzi obyczaje czyli świat dźwięków w świecie dziecka

W naszym domu muzyka obecna jest zawsze, niemalże od przebudzenia. O tym, że ją kocham łatwo się przekonać czytając niektóre wpisy na mym Subiektywnym blogu. Słuchałam muzyki przed narodzinami Fiołka nałogowo wręcz, słuchałam w trakcie ciąży i po jej narodzinach, słucham wciąż, niezależnie od okoliczności. Kiedy Ona była malutka z głośnika sączyła się spokojna muzyka, głównie rockowa, teraz kiedy jest większa, nie raz usłyszeć u nas można nieco mocniejsze brzmienia, które się zresztą bardzo Fiołkowi podobają. Wielokrotnie już padała prośba: " Mamusiu, ale puść taką piosenkę, żeby były bębny." Coraz częściej Fiołek świadomie wybiera to, czego akurat chce słuchać. Jednego dnia są to jedynie piosenki dla dzieci (o których nieco później), innego ulubione rockowe kawałki (je też pod koniec wpisu wymienię). Bo Fiołek ma swoje ulubione utwory. Jeden z nich nie zmienia się nigdy, a reakcje na niego zawsze są takie same: jeśli można - szaleńczy taniec i śpiew, jeśli akurat jedziemy samochodem - rytmiczne kiwanie głową :)


Jaka jest rola muzyki w rozwoju dziecka według psychologów? Nie do przecenienia. W artykule znalezionym TU możemy przeczytać:
"Udowodniono naukowo, że obcowanie z dźwiękiem powinno być nieodłącznym elementem naszego życia, szczególnie w dzieciństwie, kiedy rozwijamy się najintensywniej. Warto pamiętać, że to właśnie muzyka stanowi jedną z najlepszych metod kształtowania wrażliwości i formowania charakteru człowieka."
Osobiście obserwuję, jak muzyka uwrażliwia. Jak staje się bodźcem do nauki nowych słów, nie tylko w ojczystym języku, jak pobudza wyobraźnię mającą wpływ na sferę ruchową. Bo my muzyki nie oglądamy na teledyskach, ale jej słuchamy powodując, że to wyobraźnia naszego Dziecka podpowiada kolejne - taneczne chociażby - pomysły (mnie jako rodzica wprawiając niejednokrotnie w osłupienie skąd w Fiołka taka inwencja twórcza :) Ćwiczy także pamięć - widzę to, gdy Fiołek siedzi przy swym biurku i rysuje, ale przy okazji słyszę także, jak nuci pojedyncze zdania zaczerpnięte z piosenek.

środa, 22 października 2014

Zestaw do zadań specjalnych - propozycja trzecia i ostatnia (Martynka. Uczę się pisać)

W naszym zestawie


ostatnią propozycją jest:


Martynka. Uczę się pisać, na podstawie książek Gilberta Delahaye'a i Marcela Marliera, pozostałe ilustracje Zbigniew Pilarczyk, Wydawnictwo Papilon

Najmniej różnorodna ze wszystkich propozycji, bo traktująca tylko o pisaniu. Albo aż o pisaniu. Dziecko pozna dzięki niej pisownię całego alfabetu, wraz z naszymi polskimi znakami diakrytycznymi oraz wyrazy na daną literę się zaczynające (bądź ją zawierające). Naukę pisania rozpoczyna wzór, później można poćwiczyć samodzielnie. Zapoznawanie się z literami urozmaica kilka obrazków do pokolorowania, a oko umilają ilustracje Marliera. Zeszyt to 30 stron z literami plus 2 z obrazkami do kolorowania.

sobota, 18 października 2014

Zestaw do zadań specjalnych - propozycja pierwsza (Mrówkowy blok rysunkowy)

Złota jesień - chwilowo mam nadzieję - poszła sobie odpocząć, a na zastępstwo podesłała swoją ponurą, deszczową siostrę. Chłód i wilgotne powietrze przetykane deszczem nie należą do naszych ulubionych okoliczności pogodowych, dlatego znów więcej czasu spędzamy w domu. Czytać nowych książek (których ostatnio sporo się zebrało) nie mogę na okrągło, bo gardło nie wyrabia. Dlatego cieszę się z zestawu do zadań specjalnych (samodzielnie skompletowanego przy okazji różnych sklepowych wypadów), dzięki któremu mogę nieco odsapnąć, a Fiołek ma kreatywne zajęcie :)


Pierwszy z zestawu zaprezentuje się:


Katarzyna Bajerowicz, Mrówkowy blok rysunkowy. Łamigłówki, rysowanki, kolorowanki, Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Dla mnie to przede wszystkim świetna grafika i możliwość nauki. Dla Fiołka zabawa, dzięki której przy okazji dowiaduje się ciekawych rzeczy ze świata mrówek i innych owadów. Blok to mnóstwo pomysłów: od nauki rysowania, kolorowania świata mrówek, przez tworzenie własnych puzzli, łączenie punktów, pod którymi kryją się obrazki, dorysowywanie odpowiednich elementów, aż po naukę szlaczków, przechodzenie labiryntów oraz ozdabianie i projektowanie. Blok jest naprawdę wszechstronnie wymyślony i wypełniony zadaniami na 32 kartach.

Fiołkowe mrówki i łączenie punktów

czwartek, 18 września 2014

Mała wielka Myszka czyli zabawa w przeciwieństwa

Przeziębienie, które dopadło ostatnio całą naszą rodzinkę i nie pozwoliło przez dni kilka swobodnie korzystać z końcówki lata, wymusiło niejako na mnie konieczność zorganizowania Fiołkowi innych atrakcji. Bardzo pomocna okazała się gra Mała wielka Myszka firmy Granna, w której posiadanie weszliśmy już jakiś czas temu.


To gra - według mnie - 3w1, choć producent w instrukcji podaje pomysły na dwie zabawy. Jak grać?

wtorek, 26 sierpnia 2014

Nasze pierwsze spotkanie z Basią

Ostatnie, bardzo spontaniczne zakupy książkowe zakończyły się pojawieniem Basi. Przedstawiać jej chyba nikomu nie trzeba. My wstępnie poznałyśmy tę uśmiechniętą dziewczynkę podczytując recenzje na różnych blogach czy stronach księgarni wysyłkowych, ale dopiero teraz Basia zagościła na Fiołkowej półce z książkami.

Nasze zdobycze:

Zofia Stanecka, Basia i bałagan, ilustracje Marianna Oklejak, Egmont Polska, Warszawa 2011.

oraz

Zofia Stanecka, Marianna Oklejak, Dorota Nowacka, Basia uczy i bawi w domu i w podróży, seria Edukacja przedszkolaka, Egmont Polska, Warszawa 2014.

W dzisiejszym wpisie skupię się na nauce z Basią, a ta - jak nietrudno się domyślić - będzie nauką na wesoło.

czwartek, 1 maja 2014

Rozwijanie talentów

Fiołek uwielbia rysować i malować odkąd nauczyła się trzymać w rączce potrzebne do tego przybory. Tworzy własne obrazki na zmianę z kolorowaniem gotowych. W ciągłym ruchu są kredki, flamastry, pędzle i farby, kreda, a nawet kijki, którymi rysuje po piasku czy kawałku gołej ziemi na placu zabaw :) Stąd rysunkowych bloków czy luźnych kartek do drukarki, kolorowanek oraz wszelkiej maści narzędzi do rysowania i malowania znaleźć można u nas ilości wręcz hurtowe. I nie tylko u nas zresztą, bo ekspansja trwa na mieszkania obu babć. Nie wspomną już nawet o szufladach wypełnionych tworami dziecięcej wyobraźni :)



poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Chwilówka

Wspominałam już, że Fiołek bardzo lubi naklejki. Swego czasu non stop kupowaliśmy najróżniejsze książeczki do wyklejania, całe arkusze naklejek, bywało, że nie przepuściła nawet takim, jakie znaleźć można na owocach lub butelkach z napojami dla dzieci (jeśli akurat był jakiś konkurs). Później zaczęliśmy inwestować w pozycje, które poza naklejaniem pozwalały także na naukę (o takiej książeczce pisałam TU).

Podczas ostatnich zakupów w małe rączki wpadł tytuł docelowo przeznaczony dla dzieci młodszych, niż Fiołek. Nie dało się go jednak wymienić na inny, wpisujący się w jej przedział wiekowy, gdyż ten wybrany traktował o małych stworzonkach, którymi Dziecię moje jest - odkąd wiosna zawitała na dobre - zafascynowane.

Takim oto sposobem, na krótką chwilę, przenieśliśmy się w świat małych zwierzątek :)


Małe stworzonka, z serii Obrazki dla najmłodszych Naklejanki, pomysł Nathalie Belineau, rysunki Sylvie Michelet.


Z tej serii mieliśmy już dość dawno temu tytuł Robimy zakupy, po który Fiołek czasem nadal sięga, pomimo "rozwiązania". Taka książeczka bowiem, choć tekstu w niej niewiele, dla dziecka w wieku Fiołka staje się dobrym przyczynkiem do snucia barwnych opowieści na podstawie ilustracji oraz poszukiwania szczegółów.

piątek, 28 marca 2014

Czytanie - wyzwanie

Małgorzata Strzałkowska, Pejzaż z gżegżółką czyli językowy zawrót głowy, Media Rodzina, Poznań 2012.

O poprzedniej książce Małgorzaty Strzałkowskiej pisałam TU. Było to nasze pierwsze spotkanie z tą autorką i miłość do łamania języka od pierwszego wejrzenia. Pejzaż z gżegżółką to kolejny tytuł, który spodobał się zarówno Fiołkowi, jak i mnie. I choć Dziecię moje jeszcze nie czyta, to zasłuchuje się i nie raz wręcz zaśmiewa się z tego, jak z językiem polskim "trudzą" się rodzice :)

Wiersze bawią i uczą. Przybliżają małemu czytelnikowi/słuchaczowi nie tylko język sam w sobie. Dzięki nim dziecko dowie się czym są Palindromy oraz jak wiele jest przeróżnych i przepięknych nazw miast, rzek, zawodów czy owadów. Podsłucha Rozmowę dwóch logopedów, odkryje czym są Grule, pyry, barabole i zachwyci się tytułowym Pejzażem z gżegżółką. Dodatkowym atrybutem są - jak i w poprzedniej książce - ilustracje, a właściwie kolaże, wykonane przez samą autorkę. Kolorowe i zabawne, zachęcające do odnajdywania i nazywania przedmiotów, z których zostały wykonane. Tuż przed spisem treści znajdziemy także słowniczek wyjaśniający znaczenie niektórych użytych w wierszach słów. I choć po przeczytaniu kilku wierszy zarówno język, jak i cała buzia proszą o odpoczynek, kiedy książka się kończy chce się wracać do początku.

Nie skłamię jeśli napiszę, że książki Małgorzaty Strzałkowskiej są tymi, po które aktualnie Fiołek sięga najczęściej. A jednego z wierszy, takiego o Abecadle (z Gimnastyki dla języka) sama chce się nauczyć "na pamięć". Zmuszać nie będę, ale bronić także nie :)

Ilustracje pochodzą z opisywanej książki

Z tego miejsca dziękujemy pani Małgorzacie za te wszystkie fantastyczne wiersze. Jestem przekonana, że będą "rosły" wraz z Fiołkiem, a Fiołek będzie z nimi dorastać.

Zdecydowanie zachęcamy do sięgnięcia  i przeczytania.