Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rękodzieło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rękodzieło. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 marca 2016

Witamy wiosnę czyli rękodzieło z bibułą w roli głównej

Wreszcie jest. Wiosna. Przyszła dzisiaj, choć nie jest jeszcze strojna i kolorowa. To nic, zaczekamy cierpliwie, aż pokaże nam swoje najstrojniejsze sukienki.

Jej nadejście (a przyznać trzeba, że czekałyśmy z utęsknieniem) skłoniło mnie do przygotowania dla Fiołka wiosennego przebrania. W roli głównej - kolorowa bibuła, którą zamieniłam w najprzeróżniejsze kwiaty. Jedne trafiły do zrobionego przez babcię na szydełku koszyczka, inne ozdobiły wianek. Praca to była niełatwa, ale możliwość patrzenia jak Fiołek przemierza mieszkanie w podskokach jako panienka Wiosenka jest najlepszą zapłatą :)



poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pasta, makaronai, tjestenina, macarrão, cestoviny czyli o tym, do czego może posłużyć makaron

Jak urozmaicić dziecku tworzenie, by nie kończyło się ono na wyborze pomiędzy kredkami a farbami lub pomiędzy wyklejaniem z papieru a wyklejaniem z bibuły? Poszukać nowego "materiału", dzięki któremu powstaną zupełnie nowe dzieła. I dzięki któremu zabawa stanie się kreatywna, otwierając drogę dla swobodnej pracy wyobraźni naszych Pociech. U nas takim "materiałem" ostatnio stał się makaron. I muszę przyznać, że Fiołek była zachwycona pomysłem. Co prawda początkowo spojrzała na mnie z lekkim niedowierzaniem, gdy wkroczyłam do jej pokoju z paczką pełną rurek, do tej pory kojarzących się co najwyżej z obiadem. Później jednak uśmiech nie schodził z jej twarzy, a przeznaczony do zabawy makaron znikał z koszyczka w ekspresowym tempie. Efekty? Oto one :)


niedziela, 28 września 2014

A tymczasem na łące...

Stoi na półce w dziecięcym pokoju. Grubiutka. Zadziornie uśmiechnięta. Wciąż głodna. Świnka skarbonka, do której trafiają tylko dwukolorowe monety. Każdą jedną osobiście wrzuca Fiołek. Z każdej się cieszy. Staramy się uczyć ją oszczędzania. Tego, że pieniądz ma wartość i dzięki niemu możemy kupić to, co jest nam potrzebne. Ale jednocześnie tego, że wszystkiego na monety nie da się przeliczyć. Bo miłość, uśmiech, czas spędzony razem to wartości bezcenne.

Podczas zakupów w markecie Fiołek upatrzyła sobie figurki. Były cztery do wyboru. Oglądała każdą ze wszystkich stron, lubi bajkę z której pochodziły. Zapytałam, czy chciałaby je kupić. Odpowiedź była oczywista. Chciała wszystkie. Opowiedziałam zatem ile monetek trzeba wyjąć ze świnki, żeby dokonać zakupu. Osiem. Wizualizacja na małych paluszkach. Przeliczanie. I zgoda, że tyle monetek wyjmiemy po powrocie do domu. Kiedy figurki trafiły do małej, płóciennej torby na zakupy Fiołka uśmiech nie schodził z jej twarzy. I z mojej. Bo owszem, by się w tamtej chwili pojawił potrzebne były pieniądze, ale poczucie dumy z pierwszych samodzielnych, świadomych zakupów był zdecydowanie nie do przecenienia i nie do wycenienia.

A pojawienie się owych figurek zaowocowało rękodziełem, nad którym obie pracowałyśmy następnego dnia. Bo jakże to tak - Maja i jej przyjaciele mieli by nie mieć domu? Tak oto powstała łąka pełna kwiatów dla rezolutnych pszczółek, drzew, pod którymi lubi przesiadywać Filip i trawiastych labiryntów, po których chętnie maszeruje mrówka.


piątek, 29 sierpnia 2014

Koralikowy szał

Dbam.
O rozwój intelektualny Fiołka. Dużo czytamy, rozwiązujemy zadania, bawimy się w zgadywanki, gramy w gry pamięciowe. O rozwój fizyczny dbam także. Fiołek jeździ na rowerze (a ja biegam), wspinamy się po drabinkach, ćwiczymy równowagę, a wieczorami głównie przysiady i skłony. Niezwykle to bowiem ważne, by zapewnić dziecku zdrowy rozwój zarówno pod względem umysłowym, jak i kondycyjnym.

Niejako łącząc te potrzeby wprowadziłam także zabawy manualne - ostatnio jest to robienie bransoletek z różnej wielkości koralików :)


Fiołek dzięki nawlekaniu koralików ćwiczy paluszki, ale i wyobraźnię, powtarza kolory, nazywa kształty, uczy się pracy w skupieniu. Każda powstała bransoletka dodatkowo okraszona została uśmiechem pełnym dumy :) A taki uśmiech jest bezcenny.


Teraz umilają nam one każdy dzień, wprowadzając doń nieco koloru. Szczególnie, że ostatnio za oknem więcej szarości niż złotych promieni. Łączymy zatem przyjemne z pożytecznym.

I bardzo lubimy takie zabawy, a Wy?

środa, 12 marca 2014

Zagrajmy na bębenku

Zgodnie z tym, że najfajniejszą zabawką jest to, co faktycznie zabawką nie jest, trochę dziś z Fiołkiem puściłyśmy wodze fantazji. Co z tego wynikło? Przedstawiam pierwszy z naszych samodzielnie wykonanych instrumentów :)

Z pojemnika po ciastkach, w naszym przypadku korzennych :) i kolorowego, samoprzylepnego papieru...

... po zabawie w wycinanie najrozmaitszych kształtów...

... powstał najpiękniejszy pod słońcem, kolorowy bębenek własnoręcznie przez Fiołka wyklejany :)

Bębenek, dzięki któremu małe rączki cały wieczór wybijały takt do maszerowania. Bębenek, który po kilkunastu minutach przeistoczył się w całkiem sporą foremkę, w której Fiołek upiekła pyszne ciasto-tak-jakby dla rodziców. Bębenek, który na koniec zabawy stał się zamykanym kuferkiem na Fiołkowe skarby :)

I jak wam się podoba?

sobota, 8 lutego 2014

Smacznego!

Dziś kilka fotek "kulinarnych" :) Bo Fiołek bardzo lubi gotować.

Burger, a do niego, żeby było zdrowiej, sałatka z pomidorami :)

Wariacje na temat spaghetti i pizzerinek :)

A na deser tęczowe ciasteczka-gwiazdki :)

A wszelkie zabawy z ciastoliną, modeliną czy plasteliną polecam bardzo. Pobudza wyobraźnię, wzmaga kreatywne myślenie, a przede wszystkim daje mnóstwo frajdy :) Wciągnie zarówno dziecko, jak i rodzica.

Smacznego!