Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecięca twórczość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziecięca twórczość. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 sierpnia 2017

Świat widziany oczami dziecka czyli trochę Fiołkowych fotografii

Wakacje 2017 upływają nam pod znakiem wycieczek. Mamy już za sobą kilka zwiedzonych miast i miejsc, a przed sobą - jeśli pogoda dopisze - przynajmniej jeszcze dwie wyprawy. I w tym roku aparat na nasze wojaże zabieram już nie tylko ja i Fiołkowy tata, ale również Fiołek, która stała się na początku wakacji szczęśliwą posiadaczką własnego sprzętu - małego aparatu kompaktowego. Nie raz słyszałam od niej prośby, by użyczyć jej własnego aparatu, który był dla niej zdecydowanie za duży i za ciężki (choć zwykle ulegałam i po prostu pomagałam jej w obsłudze i przytrzymywałam go, gdy robiła zdjęcia). Nie chcieliśmy z Fiołkowym tatą gasić jej rodzącego się zamiłowania do fotografowania problemami natury "technicznej", dlatego podjęliśmy wspólną decyzję, że po ukończeniu przez Fiołka pierwszej klasy sprezentujemy jej aparat na miarę jej dziecięcych rączek. I muszę przyznać, że był to zakup trafiony i udany. Zresztą - niech zdjęcia przemówią same za siebie.

Ogród Botaniczny w Lublinie






Kozłówka (koło Lubartowa)




Zamość





Zamek Krzyżtopór w Ujeździe





Na zakończenie dodam, że jedyne co ze zdjęciami autorstwa Fiołka zrobiłam na potrzeby bloga, to naniosłam znak wodny. Nie poddałam ich żadnym obróbkom, nie kadrowałam. To zupełnie "surowy" materiał od mojej Córeczki, z której jestem - pisząc nieskromnie - niewymiernie dumna :)

poniedziałek, 7 marca 2016

Fiołkowe obrazy czyli co wynika z połączenia DZIECKO + APARAT

Wczoraj pogoda prawie Nas uszczęśliwiła. Piszę prawie, bo było ponad 10 st. Celsjusza, ale towarzyszył tej temperaturze przelotny deszcz. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się na wypad za miasto, do lasu. Pooddychać świeżym, nieco jeszcze wilgotnym powietrzem. Ja z nieodłącznym aparatem. A Fiołek? Kiedy poprosiła o możliwość robienia własnych zdjęć od razu się zgodziłam. Wytłumaczyłam tylko, jak korzystać z aparatu w telefonie, jak złapać ostrość i zrobić zoom - resztę pozostawiłam jej. Nie pierwszy zresztą raz, bo poprzednia, radosna i nieograniczona niczym sesja fotograficzna odbyła się w domu, na innym sprzęcie (stąd różnica w jakości zdjęć, które zaraz zaprezentuję). Jesteście ciekawi co z tego wynikło? Zapraszam do poniższej - Fiołkowej - galerii :)


środa, 27 maja 2015

Obudzić w sobie artystę czyli Fiołkowa twórczość

Ona nieustannie zatopiona w kolorach - od bieli kartek po tęczowe barwy kredek. Ja nieustannie wpadająca w zachwyt nad tym, co stworzyły Jej małe rączki. Zbieram każdą pracę, opisuję, datuję. By nie zapomnieć, by Ona kiedyś miała pamiątkę z beztroskich lat. Kilkoma z nich się pochwalę... to znaczy podzielę :)

Oto Fiołek jako

Projektantka mebli

wtorek, 12 maja 2015

Brambor, kartoffel, peruna, burgonya, kartupelis czyli ziemniak w roli głównej

Co zrobić z resztkami farb plakatowych, by zwolnić miejsce na nowe? A jednocześnie na nowo zainteresować Dziecko malowaniem? Odpowiedź jest prosta: ziemniak :) A dokładniej wycięte (przez Rodzica) w nim kształty, której spełnią rolę stempelków. Wyobraźnia do tworzenia oryginalnych obrazów znajdzie się sama :)


czwartek, 12 lutego 2015

Parafrazując Strzałkowską czyli rośnie nam mała poetka

Siedzimy wieczorem całą Rodzinką w Fiołkowym pokoju, trwa budowanie z klocków Lego. A Dziecię zaczyna recytować:

"Gwałtu rety, co się dzieje?
Co tak tupie, co tak zieje?
Co tak biega już od rana?
A to onomatopeje!"

(Fiołkowa wersja wiersza M. Strzałkowskiej Gwałtu! Rety! Co się dzieje?!)

Następuje wymiana rodzicielskich spojrzeń i uśmiechów. Duma unosi nas aż pod sam sufit :) Po pochwałach Fiołkowy Tata pyta:

[T:] A ty pamiętasz, co to są te onomatopeje?
[F:] Tak. Biegające żołędzie!

Dla tych, którzy nie kojarzą - ilustracja z książki
Małgorzata Strzałkowska, Gimnastyka dla języka (i Polaka, i Anglika), Media Rodzina, Poznań 2004. O samej książce pisałam TU.

Pozdrawiamy Fiołkowo.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pasta, makaronai, tjestenina, macarrão, cestoviny czyli o tym, do czego może posłużyć makaron

Jak urozmaicić dziecku tworzenie, by nie kończyło się ono na wyborze pomiędzy kredkami a farbami lub pomiędzy wyklejaniem z papieru a wyklejaniem z bibuły? Poszukać nowego "materiału", dzięki któremu powstaną zupełnie nowe dzieła. I dzięki któremu zabawa stanie się kreatywna, otwierając drogę dla swobodnej pracy wyobraźni naszych Pociech. U nas takim "materiałem" ostatnio stał się makaron. I muszę przyznać, że Fiołek była zachwycona pomysłem. Co prawda początkowo spojrzała na mnie z lekkim niedowierzaniem, gdy wkroczyłam do jej pokoju z paczką pełną rurek, do tej pory kojarzących się co najwyżej z obiadem. Później jednak uśmiech nie schodził z jej twarzy, a przeznaczony do zabawy makaron znikał z koszyczka w ekspresowym tempie. Efekty? Oto one :)


środa, 29 października 2014

Chcecie bajki? Oto (Fiołkowa) bajka...

O tym, że czytanie książek pobudza dziecięcą wyobraźnię chyba nie muszę nikogo przekonywać. Fiołkowi zaczęłam czytać jeszcze przed jej narodzinami. Teraz ani ona, ani ja nie wyobrażamy sobie dnia bez książki. To taki nasz codzienny rytuał - zawsze czytamy przed snem, często czytamy w ciągu dnia. Fiołek książki wybiera sama, ma swoje ulubione, niektóre potrafi opowiedzieć własnymi słowami od początku do końca, nawet po dłuższym czasie od ostatniego przeczytania. Ona ćwiczy wyobraźnię, urozmaica swój słownik, uczy się cierpliwości - ja obcuję ze słowem pisanym, ćwiczę intonację i umiejętność jak najciekawszego przekazania treści. Obopólne korzyści.

Ale wracając do wyobraźni - jednym z owoców wynikającym z codziennego czytania są perełki w postaci samodzielnie wymyślanych i opowiadanych bajek. Nie są one może długie, ale za to tworzone z pasją  i z własnej woli. Jedną z nich Fiołek nawet sama zilustrowała i częściowo zapisała :)

Chcecie Fiołkowej bajki? Oto bajka...


"Dawno, dawno temu żyła sobie piękna Księżniczka. Spotkała Księcia. Poszli razem na spacer do lasu. Aż tu nagle spotkali złego wilka. Książę nie mógł sobie sam z wilkiem poradzić, więc wziął telefon i zadzwonił do swoich rycerzy. Rycerze szybko przybiegli i pokonali wilka. A Księżniczka i Książę uśmiechnięci żyli sobie długo i szczęśliwie. Koniec."


I jak Wam się podobało? A Wasze Pociechy także wymyślają bajki?

poniedziałek, 20 października 2014

Zestaw do zadań specjalnych - propozycja druga (Akcja kolorowanie: Tylko dla dziewczyn)

Nasz zestaw do zadań specjalnych składa się z trzech pozycji:


Druga propozycja to:


Akcja kolorowanie: Tylko dla dziewczyn, autor: Anna Wiśniewska, ilustracje: Elżbieta Śmietanka-Combik, Firma Księgarska Olesiejuk

Ogólnie unikamy tytułów dedykowanych, żeby nie uczyć Fiołka stereotypowego myślenia. Tym razem jednak zrobiłam wyjątek, bo zawartość prezentowanego bloku jest dość różnorodna i nie nastawiona na brokat, róż czy koronki dla księżniczek. Nie neguję takich zestawień i walczyć z nimi zawzięcie nie mam zamiaru, być może i u Fiołka nastąpi kiedyś etap bycia "królewną", póki co jednak wolę jej zaproponować coś bardziej wszechstronnego. I w Tylko dla dziewczyn taki zestaw znalazłam. Obok ozdabiania sukienek, poszukiwania pantofelka Kopciuszka czy dorysowywania spódniczek baletnicom mamy przeszukiwanie ciemnej piwnicy, projektowanie strachów na wróble, przejeżdżanie rowerowych labiryntów, nastawiane szalonych zegarów, kończenie dowcipnych historyjek czy tworzenie własnych (niekoniecznie różowych) obrazków. Na pochwałę zasługuje świetna grafika i utrzymanie całości w pastelowych kolorach. Na plus jest też - moim zdaniem - dość swobodna interpretacja poleceń. Zadania umieszczono na 32 kartach.

Zakończenie historyjki według Fiołka :)

sobota, 18 października 2014

Zestaw do zadań specjalnych - propozycja pierwsza (Mrówkowy blok rysunkowy)

Złota jesień - chwilowo mam nadzieję - poszła sobie odpocząć, a na zastępstwo podesłała swoją ponurą, deszczową siostrę. Chłód i wilgotne powietrze przetykane deszczem nie należą do naszych ulubionych okoliczności pogodowych, dlatego znów więcej czasu spędzamy w domu. Czytać nowych książek (których ostatnio sporo się zebrało) nie mogę na okrągło, bo gardło nie wyrabia. Dlatego cieszę się z zestawu do zadań specjalnych (samodzielnie skompletowanego przy okazji różnych sklepowych wypadów), dzięki któremu mogę nieco odsapnąć, a Fiołek ma kreatywne zajęcie :)


Pierwszy z zestawu zaprezentuje się:


Katarzyna Bajerowicz, Mrówkowy blok rysunkowy. Łamigłówki, rysowanki, kolorowanki, Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Dla mnie to przede wszystkim świetna grafika i możliwość nauki. Dla Fiołka zabawa, dzięki której przy okazji dowiaduje się ciekawych rzeczy ze świata mrówek i innych owadów. Blok to mnóstwo pomysłów: od nauki rysowania, kolorowania świata mrówek, przez tworzenie własnych puzzli, łączenie punktów, pod którymi kryją się obrazki, dorysowywanie odpowiednich elementów, aż po naukę szlaczków, przechodzenie labiryntów oraz ozdabianie i projektowanie. Blok jest naprawdę wszechstronnie wymyślony i wypełniony zadaniami na 32 kartach.

Fiołkowe mrówki i łączenie punktów

sobota, 13 września 2014

Kto to jest artysta?

Rozmawiamy z Fiołkiem o moich zabawach domowych z dzieciństwa. Opowiadam, że głównie bawiłam się lalkami - urządzałam im domki, wymyślałam zawody i organizowałam pokazy mody =) A wujek Fiołka budował z klocków Lego coraz to nowe pojazdy, ale najbardziej lubił rysować.

[F:] A kto lepiej rysował, Ty czy wujek?
[M:] Wujek.
[F:] Acha, to on był takim specjalnikiem od rysowania czyli artystą?

Komentarz okazał się zbędny =)

A żeby nie było - też mam teraz w domu takiego małego specjalnika.

 Afryka dzika

piątek, 5 września 2014

Jaki dźwięk wydaje koń?

Fiołek bawi się zwierzątkami w farmę. Pobudowała wszystkim zagrody, słychać rozmowy: - Cześć indyku, muuu [to krówka]; - Witaj, właśnie idę do zagrody, gul-gul-gul [to indyk]. W pewnym momencie pyta mnie:

[F:] Mamusiu, czy koniki cały czas ihajają jak biegają?
[M:] Myślę, że robią to raczej od czasu do czasu.
[F:] To mój będzie ihahał na okrągło!

:D

Koń jaki jest, każdy widzi :)

Pozdrawiamy Fiołkowo.

piątek, 29 sierpnia 2014

Koralikowy szał

Dbam.
O rozwój intelektualny Fiołka. Dużo czytamy, rozwiązujemy zadania, bawimy się w zgadywanki, gramy w gry pamięciowe. O rozwój fizyczny dbam także. Fiołek jeździ na rowerze (a ja biegam), wspinamy się po drabinkach, ćwiczymy równowagę, a wieczorami głównie przysiady i skłony. Niezwykle to bowiem ważne, by zapewnić dziecku zdrowy rozwój zarówno pod względem umysłowym, jak i kondycyjnym.

Niejako łącząc te potrzeby wprowadziłam także zabawy manualne - ostatnio jest to robienie bransoletek z różnej wielkości koralików :)


Fiołek dzięki nawlekaniu koralików ćwiczy paluszki, ale i wyobraźnię, powtarza kolory, nazywa kształty, uczy się pracy w skupieniu. Każda powstała bransoletka dodatkowo okraszona została uśmiechem pełnym dumy :) A taki uśmiech jest bezcenny.


Teraz umilają nam one każdy dzień, wprowadzając doń nieco koloru. Szczególnie, że ostatnio za oknem więcej szarości niż złotych promieni. Łączymy zatem przyjemne z pożytecznym.

I bardzo lubimy takie zabawy, a Wy?

środa, 9 lipca 2014

Rysowanki-wycinanki

Mniej na Fiołkowym blogu ostatnio wpisów o książkach, bo absorbują nas zajęcia związane z aktywnością na świeżym powietrzu. A kiedy siedzimy w domu Fiołek głównie tworzy. Od jakiegoś czasu na topie jest łączenie rysowania z wyklejaniem (wcześniej także samodzielnie narysowanych i pokolorowanych elementów). Dumna jestem, bo wymyśliła sobie to zupełnie sama :) Cieszy, gdyż ćwiczy manualne umiejętności, a jej nieustannie pracująca wyobraźnia rośnie w siłę :)

Wycinamy, smarujemy klejem, naklejamy i voila!

Efekt końcowy :)

A o książkach będzie już niedługo - wpisy o Emmie i Opowiadaniach z piaskownicy wymagają jeszcze lekkiego "podrasowania" :) Zapraszam jednak już dziś.

Pozdrawiamy słonecznie.

czwartek, 12 czerwca 2014

Kredki na paluszki

Do rysowania Fiołka szczególnie zachęcać nie trzeba, bo moje Dziecię bardzo to lubi. Ostatnio zdecydowanie bardziej woli tworzyć własne obrazki, niż kolorować gotowe. I żeby jej nieco to zajęcie urozmaicić, obok kredek ołówkowych i pastelowych znalazły się kredki świecowe. Nie takie zwykłe, ale kredki na paluszki polskiej firmy Astra z serii Creativo.


Muszę przyznać, że bardzo się u nas sprawdziły. Plusem jest to, że kredki dobrze trzymają się na dziecięcych paluszkach i według Fiołka wygodnie się nimi rysuje. Moja mała Artystka chętnie po nie sięga, używa ich w połączeniu z ulubionymi kredkami ołówkowymi, ale niejednokrotnie bywa i tak, że tworzy całe rysunki tylko przy ich użyciu. Jedyny minus, jaki zaobserwowałam, to niezbyt żywe kolory, ale o ile dobrze pamiętam z własnego dzieciństwa, kredki świecowe były właśnie takie przygaszone. Zatem zbytnio się na tym minusie nie skupiamy ciesząc się możliwością kreatywnego spędzania czasu :) Dodatkową atrakcją podczas użytkowania kredek jest możliwość budowania kolorowych wież w różnych konfiguracjach.


Kredki mają siedem kolorów, można nimi rysować zarówno stroną zaostrzoną, jak i szeroką (wtedy trzeba jednak użyć nieco więcej siły), co sprawdza się przy wypełnianiu większych powierzchni. Przeznaczone są dla dzieci powyżej 3-go roku życia.

czwartek, 1 maja 2014

Rozwijanie talentów

Fiołek uwielbia rysować i malować odkąd nauczyła się trzymać w rączce potrzebne do tego przybory. Tworzy własne obrazki na zmianę z kolorowaniem gotowych. W ciągłym ruchu są kredki, flamastry, pędzle i farby, kreda, a nawet kijki, którymi rysuje po piasku czy kawałku gołej ziemi na placu zabaw :) Stąd rysunkowych bloków czy luźnych kartek do drukarki, kolorowanek oraz wszelkiej maści narzędzi do rysowania i malowania znaleźć można u nas ilości wręcz hurtowe. I nie tylko u nas zresztą, bo ekspansja trwa na mieszkania obu babć. Nie wspomną już nawet o szufladach wypełnionych tworami dziecięcej wyobraźni :)



sobota, 1 lutego 2014

Nauka przez zabawę czyli jak Fiołek widzi świat :)

Nie sposób z każdych zakupów, na jakie się wybieramy, wrócić z książką. Nie sposób też jednak wyjść ze sklepu z produktami, pośród których nie znajdzie się coś tylko dla Fiołka. I takim oto sposobem półki w dziecięcym pokoju wypełniają nie tylko opowiadania, historyjki czy tomiki wierszy, ale i książeczki z zadaniami. Najlepiej takie z naklejkami :)

Są książeczki, gdzie się koloruje, nakleja, poszukuje różnic, przechodzi labirynty i łączy w pary przeróżne przedmioty. Są i takie, które poza nauką kolorów, kształtów, spostrzegawczości i myślenia przyczynowo-skutkowego, mają walor - jak by to określić - "typowo" edukacyjny, takie mini-encyklopedie, zbiory informacji na wybrany temat, przedstawione w sposób jasny i przystosowany dla dziecka. Ponieważ Fiołek bardzo lubi zwierzęta, toteż o takiej właśnie tematyce książeczki "zadaniowo-edukacyjne" u nas królują.

Ostatnio dołączył tytuł Duże zwierzęta, książeczka z naklejkami, ilustracje archiwum Miles Kelly Publishing, seria "Nauka i Zabawa", Wydawnictwo Zielona Sowa, 2011.


Jak można przeczytać we Wprowadzeniu - dziecko "bawiąc się ta wspaniałą książką [...] dowie się mnóstwa ciekawych rzeczy o dużych zwierzętach" zarówno tych lądowych, jak i wodnych czy spędzających życie w powietrzu. Fiołek z ciekawością przyglądała się ilustracjom, odszukiwała pasujące naklejki i uzupełniała nimi odpowiednie miejsca. Słuchała także króciutkich notek przybliżających nieco naturę czy umiejętności danego zwierzaka (a i ja kilku ciekawostek się dowiedziałam). Myślę, że to niepozorne wydawnictwo stanie się dobrym "zaczynem" do nauki przyrody w przyszłości. W końcu na naukę nigdy nie jest za wcześnie :)


Dzięki zawartym na końcu książeczki pytaniom można sprawdzić swoją pamięć. Oczywiście nic na siłę i pamiętając, że to przede wszystkim zabawa.

Okazało się także, że owo wydawnictwo pobudziło Fiołka do działań mniej "naukowych", a bardziej artystycznych. Wyszły z tego takie oto dzieła:




W serii "Nauka i Zabawa" ukazały się także m.in.: Dinozaury, Gady i płazy, Konie i kucyki, Na farmie, Psy, Koty, Kosmos, Owady, Ptaki, Wieloryby i delfiny, Zwierzęta i ich młode.

Jak dla mnie to ciekawy sposób na spędzenie wspólnego czasu.

Pozdrawiamy.