środa, 23 sierpnia 2017

Świat widziany oczami dziecka czyli trochę Fiołkowych fotografii

Wakacje 2017 upływają nam pod znakiem wycieczek. Mamy już za sobą kilka zwiedzonych miast i miejsc, a przed sobą - jeśli pogoda dopisze - przynajmniej jeszcze dwie wyprawy. I w tym roku aparat na nasze wojaże zabieram już nie tylko ja i Fiołkowy tata, ale również Fiołek, która stała się na początku wakacji szczęśliwą posiadaczką własnego sprzętu - małego aparatu kompaktowego. Nie raz słyszałam od niej prośby, by użyczyć jej własnego aparatu, który był dla niej zdecydowanie za duży i za ciężki (choć zwykle ulegałam i po prostu pomagałam jej w obsłudze i przytrzymywałam go, gdy robiła zdjęcia). Nie chcieliśmy z Fiołkowym tatą gasić jej rodzącego się zamiłowania do fotografowania problemami natury "technicznej", dlatego podjęliśmy wspólną decyzję, że po ukończeniu przez Fiołka pierwszej klasy sprezentujemy jej aparat na miarę jej dziecięcych rączek. I muszę przyznać, że był to zakup trafiony i udany. Zresztą - niech zdjęcia przemówią same za siebie.

Ogród Botaniczny w Lublinie






Kozłówka (koło Lubartowa)




Zamość





Zamek Krzyżtopór w Ujeździe





Na zakończenie dodam, że jedyne co ze zdjęciami autorstwa Fiołka zrobiłam na potrzeby bloga, to naniosłam znak wodny. Nie poddałam ich żadnym obróbkom, nie kadrowałam. To zupełnie "surowy" materiał od mojej Córeczki, z której jestem - pisząc nieskromnie - niewymiernie dumna :)

środa, 2 sierpnia 2017

"Podróż na jednej nodze" Małgorzaty Strzałkowskiej czyli przygody pewnego ślimaczka

Zdradziłam Wam już, że Fiołek lubi czytać zarówno opowiadania jak i wiersze skierowane do dzieci. Lubi także, a ja razem z nią jeszcze jedną formę tekstu literackiego, jaką jest opowiadanie pisane wierszem. Z jednej strony znajdujemy w nich ciekawe przygody i historie jakie przytrafiają się głównemu bohaterowi, z drugiej możemy cieszyć się melodyjnością i plastycznością języka polskiego zawartą w rymach. jednym z przykładów jest taka oto książka:


Małgorzata Strzałkowska, Podróż na jednej nodze, ilustracje Marcin Bruchnalski, Wydawnictwo Bajka, 2014

Bohaterem tego wierszowanego opowiadania jest ślimaczek Jaś, który otrzymuje pewnego dnia list od swej cioci z zaproszeniem na imieniny. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Jaś mieszka na łące, a ciocia nad samym morzem. Pierwsze co przychodzi ślimaczkowi do głowy to to, że nie może iść na piechotę, bo jak wiadomo potrzebowałby wtedy bardzo dużo czasu (a imieniny już następnego dnia). Drugie to to, jak on "biedny da sobie radę?"*



Jaś jednak wcale nie ma zamiaru się poddawać. Postanawia wyruszyć w podróż nad morze do cioci korzystając z przeróżnych środków transportu. Swoją wycieczkę rozpoczyna na pędzącym niczym wiatr rowerze, później korzysta z uroków podróżowania między innymi traktorem, autobusem, tramwajem, polewaczką czy wozem strażackim. Ale nie tylko i to jest właśnie w przygodzie ślimaczka takie ekscytujące, że co chwilę może cieszyć się jazdą na wciąż nowych środkach lokomocji.